WITAJ NA ZOLWIE.NET - FORUM MIŁOŚNIKÓW ZÓŁWI! PORTAL  ℵ   KONTAKT  ℵ   CHAT
PAMIETAJ
PRZYPOMNIJ


Poprzedni temat «» Następny temat
Podobne Tematy
Mój pogląd na temat częstotliwości karmienia żółwi...
Prawie sie utopila!!! Problemy z pływaniem żółwia.
roślinki do hydroponiki (i żeby żółw mógł je sobie po -
Zagłosuj - to tylko chwila a pomożesz porzuconym żółwiom!
Prace konkursowe na artykuł "Mój pierwszy żółw"
 
Podtopiony żółw
Autor Wiadomość
Asia26 


Posiadane gatunki: Trachemys scripta troostii - Żółw żółtolicy
Posiadane gatunki 2: Testudo horsfieldii - Żółw stepowy
Dołączyła: 16 Lut 2009
Posty: 330
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-06-18, 13:14   Podtopiony żółw

Wczoraj po południu przeżyłam szok. Nie widziałam najmniejszego żółwika, ale dwa większe się wygrzewały, a z akwarium dochodziły odgłosy kopania w żwirku, więc uznałam że mała szuka jedzenia. Przeszła mi przez głowę myśl, żeby się przypadkiem nie zaklinowała, bo się utopi, ale zaraz stwierdziłam że jestem paranoiczką, bo przecież w akwa mam wszystko tak poukładane, że nie ma możliwości zaklinowania się. Jakieś pół godziny później podchodzę do akwa, i widzę że mała leży na dnie koło muszli i się nie rusza - momentalnie ją wyciągnęłam, a razem z nią uczepioną jej pazurków u przedniej łapki małą małże yellow cum (wielkości monety 2 zł).

Żółw całkowicie zwiotczały, łepek odchylony do tyłu, łapy na boki, oczy zapadnięte i ze źrenicami wielkości szpilki. Złapałam telefon w drugą rękę, wykręcam do Wojtka i biegnę do kuchni po igły, żeby sprawdzić czy reaguje na ukłucia - zero reakcji, nic - martwy żółw. Jestem w szoku, ale jeszcze bez histerii. Słucham jak Wojtek stara się mnie uspokoić, że małe żółwie zdychają, że to się zdarza, i chucham na małą ciepłym powietrzem - w pewnym momencie widzę jak się powiększa skóra koło tylnej łapki, i czuję że delikatnie pazurki się wciskają w mój palec. Rzuciłam się biegiem do dużego pokoju, cały czas chuchałam na małą i trzymałam ramieniem telefon, wyciągam pudełko w którym trzymam żółwie jak podmieniam wodę, włożyłam małą do pudełka z mokrą i suchą szmatką, nad pudełkiem ustawiłam lampkę. Siedziałam i patrzyłam, nie wiedziałam czy to agonia i ostatnie ruchy, czy dochodzenie do siebie - mała lekko poruszała przednimi łapkami i trochę unosiła głowę.

Wzięłam ją znowu na ręce i zaczęłam grzać powietrzem ok. 3 minut, i znowu włożyłam do pudełka - sprawiała wrażenie silniejszej, wyżej unosiła głowę i czołgała się w moją stronę w pudełku, więc znowu powtórzyłam ogrzewanie oddechem, mała zaczęła machać łapkami i unosić łebek. Włożyłam ją do pudełka po raz kolejny, zaczęła bardzo powoli po nim chodzić wokoło, co chwilę przystając żeby odpocząć. W międzyczasie zadzwoniłam do Brydzi, wybeczałam się i powyłam do telefonu. Mała robiła sie coraz silniejsza, pewniej chodziła i rozglądała się, ale dalej była lekko ogłupiona i otumaniona podtopieniem. Do północy siedziałam przy pudełku i obserwowałam ją, a ona mnie, dwa razy nawilżałam ręcznik w mokrej części pudełka i kropiłam małą wodą. Zgasiłam światła, zostawiłam sobie małą lampkę do czytania, żółwik położył się spać i spał do rana, ze zmianą miejsc i pozycji - coraz bardziej zakopywała się w suchym ręczniku.

O 8.30 rano nawilżyłam ręcznik jeszcze raz, wyciągnęłam małą żeby ją pokropić wodą, spała bardzo mocno - widać była strasznie wymęczona. Po skropieniu wodą zrobiła 3 rundki wokół pudełka, i znowu zaczęła zakopywać się w ręcznikach. Po 3 godzinach, jak już nie spała tylko spacerowała, spróbowałam włożyć ją do akwarium - pływała bez problemów, bez przechylania, a na dzień dobry się wysikała (jaki zwierzęta mają instynkt, że nie chcą brudzić miejsca gdzie śpią). Pozwoliłam jej popływać 2 minutki, i z powrotem włożyłam do pudełka. Pobiegłam do sklepu po wątróbkę drobiową (przysmak małej, podaję wszystkim żółwiom raz na miesiąc profilaktycznie po kawałku), wróciłam i znowu włożyłam małą do akwarium, żeby spróbować ją nakarmić - wcinała jak szalona, i to do tego stopnia że kradła większym żółwiom ich porcje ;) Teraz pływa w akwarium, na zmianę z przesiadywaniem na wypłyceniu - cały czas ją obserwuję, czy coś złego się nie dzieje, pozwolę jej chwilę posiedzieć w akwa i znowu wyciągnę do pudełka na 2 h, później znowu 30 minut w akwa i tak na zmianę, a noc znowu spędzi w pudełku. Mam nadzieję że teraz już będzie dobrze :)

Małża nie była ani ciężka, ani duża, dodatkowo nigdy nie widziałam jej otwartej - a Emma ma już prawie 5 cm, więc powinna sobie dać radę z wypłynięciem na wypłycenie. Jej kopanie w żwirku widać miało na celu pozbycie się małży - i wolę nie myśleć o tym jak się męczyła, a ja tego nie widziałam, i to mnie najbardziej boli - że mogłam od razu podejść do akwarium i zobaczyć co się dzieje, a ja zignorowałam swoje przeczucie, bo mała często tak kopie za jedzeniem. Teraz pluję sobie w brodę i mam ochotę walić głową w ścianę, bo gdybym podeszła do akwa to nic by się jej nie stało, a tak to mogła być głupia śmierć. Szczęście w nieszczęściu że byłam w domu, że w końcu podeszłam do akwarium, że to nie zdarzyło się wcześniej jak załatwiałam sprawy na uczelni, czy jak byłam na wakacjach - bo wtedy nie miałaby szans :(

Teraz czeka mnie kilkudniowa obserwacja małej i skonstruowanie czegoś 'na małże', żeby żółwie nie miały jak do nich podpłynąć - bo przecież mam w akwarium też szczeżuje, ciężkie i 20x większe od yellow cum :/

W każdym razie to, że Emma żyje, zakrawa na cud - dzwoniąc do Wojtka trzymałam w ręce martwego żółwia bez czynności życiowych i bez reakcji na nic, a teraz ten właśnie żółwik żywo pływa w akwarium i podgryza roślinki.
_________________
Jestem asem a nie królem :)

Buty sprzedaję ;)
www.unibuty.pl
 
 
jedrula26n 


Posiadane gatunki: Trachemys scripta scripta - Żółw żółtobrzuchy
Wiek: 17
Dołączył: 08 Lip 2008
Posty: 97
Skąd: Michorzewko
Wysłany: 2009-06-18, 13:33   

Rozumiem jak się musiałaś czuć. JA kiedyś nie zabezpieczyłem akwarium i gdy wróciłem do domu okazało się że żółwia w nim nie ma najpierw ryczałem z 20minut a dopiero potem zacząłem szukać. Ale wtedy byłem głupi :evil: dobrze że twój żółw ma się już dobrze :wink:
_________________
Małe stwożonka żółwie
 
 
Serpentin 


Posiadane gatunki inne: http://www.spis-hodowcow.pl/Serpentin
Wiek: 25
Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 409
Skąd: Kraków (Nowa Huta)
Wysłany: 2009-06-18, 13:46   

Widzę, że już temat założyłaś o tej historii. Cóż mogę napisać żółwik miał bardzo dużo szczęścia bo początkowa rozmowa przez telefon tylko przekonywała mnie, że trzymasz na ręce zdechłego żółwia nie reagującego na dotyk ani ukucia. Dopiero później usłyszałem, że zaczyna się ruszać, że są jakieś oznaki życia no i tak jak mówiłem ważna była ta noc w tym pojemniku. Teraz pozostaje baczna obserwacja żółwika i miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Pozdrawiam
_________________
Żółw nie zając nie ucieknie…..??

Jedynie jak masz dobrze zabezpieczone oczko lub wybieg masz tego pewność.


Nie wyrażam zgody na wykorzystanie i przetwarzanie moich informacji i zdjęć!
 
 
 
Brydzia 




Posiadane gatunki: Graptemys - Żółw ostrogrzbiety
Posiadane gatunki 2: Graptemys - Żółw ostrogrzbiety
Posiadane gatunki 3: Graptemys - Żółw ostrogrzbiety
Posiadane gatunki inne: Labrador Retriever,Chesapeake bay retriever
wiek użytkownika: 35
Pomogła: 2 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 15 Lip 2008
Posty: 1580
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-06-18, 20:14   

Elliannia, jak poyślę,że miałam w akwa trzy 5cm szczeżuje to mam dreszcze :shock: Ciesze się, że mała czuje się dobrze,bo martwiłam się razem z Tobą. pozdrowionka :)
_________________

[/url]
http://zolwie.net/?p=1041
 
 
 
Raffy 

Posiadane gatunki: Trachemys scripta scripta - Żółw żółtobrzuchy
Wiek: 23
Dołączył: 24 Wrz 2008
Posty: 97
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-06-18, 23:42   

Straszna historia, ale z happym endem... :) Tylko jedno mnie dziwi, co takiego małża moze zolwiowi zrobic? Przeciez te gady są silne :shock:
_________________
Ja i Cześ
 
 
 
Asia26 


Posiadane gatunki: Trachemys scripta troostii - Żółw żółtolicy
Posiadane gatunki 2: Testudo horsfieldii - Żółw stepowy
Dołączyła: 16 Lut 2009
Posty: 330
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-06-19, 00:21   

Ja też nie mogę wyjść z szoku, jakim cudem ta małża ją przytrzymała przy dnie - była dużo lżejsza od Emmy, mimo tego że Emma to najmniejszy z moich żółwi (ok. 5cm, nie wiem ile waży bo wagi nie mam). 3 tygodnie temu woziła na grzbiecie ampularie bardzo dużą, i normalnie podpływała na powierzchnię z nią. Pojedzona też była, bo dzień wcześniej dostała krewetki, no i cały czas w akwa ma dostęp do roślin i ślimaków, gupików (tyle że nie widzę żeby na nie polowała). Jeszcze myślę nad teorią, że mogła zemdleć z bólu - ale to mi się wydaje mało prawdopodobne :( Małża trzymała ją za pazurki przedniej lewej łapki, i strasznie mocno trzymała - musiałam ją praktycznie odrywać :/

Emma od 17 siedzi w akwarium, wariuje, pływa, wygrzewa się (nawet więcej niż zwykle, bo dotąd wygrzewała się mało - była strasznie płochliwa i siedziała głównie na podejściu do połowy w wodzie. Jedyny plus tego dramatu jest taki, że bardziej się do mnie przekonała i już się aż tak nie boi jak podchodzę do akwa :roll:
_________________
Jestem asem a nie królem :)

Buty sprzedaję ;)
www.unibuty.pl
 
 
Asia26 


Posiadane gatunki: Trachemys scripta troostii - Żółw żółtolicy
Posiadane gatunki 2: Testudo horsfieldii - Żółw stepowy
Dołączyła: 16 Lut 2009
Posty: 330
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-07-22, 12:50   

Ehh - wczoraj znowu była prawie identyczna sytuacja - z tym że narzeczony zauważył od razu. Szczeżuja uczepiła się tylnej łapy Emmy - będę musiała małże wywalić do stawu, bo jak widać w moim akwa będą siały nieszczęścia.
_________________
Jestem asem a nie królem :)

Buty sprzedaję ;)
www.unibuty.pl
 
 
Snow_Challenge 


Posiadane gatunki inne: pseudemys concinna concinna, siberian husky
Wiek: 26
Dołączyła: 07 Cze 2009
Posty: 175
Skąd: z Polski ;>
Wysłany: 2009-07-22, 15:45   

Oj dokładnie :/

Ja będę za parę dni mieć 3-4 szczeżuje.
Jak widać będę musiała strasznie uważać choć Nala ma już prawie 11 cm i jest dosyć ciężkawa więc myślę, że chyba dałaby sobie z taka małzą radę?
Tym bardziej, że jak dobrze wiesz nala cały czas pływa po powierzchni, na dno schodzi na jakieś 10s. paręnaście razy dziennie.
_________________
Natalia.
 
 
 
jacolek 
Zespół zolwie.net




Posiadane gatunki: Trachemys scripta scripta - Żółw żółtobrzuchy
Posiadane gatunki 2: Trachemys scripta elegans - Żółw czerwonolicy
Posiadane gatunki inne: Pseudemys concinna concinna
Pomógł: 42 razy
Wiek: 29
Dołączył: 02 Cze 2009
Posty: 1857
Skąd: Poznań / Dania
Wysłany: 2009-07-22, 16:17   

Oj to straszny przypadek i to 2 razy :-( Dla bezpieczeństwa wyrzuć te małze by sie nie przytrafiały takie przypadki. Bo to na_pewno wina żółwika i jego ciekawość.
Ostatnio zmieniony przez kaczka 2009-07-22, 18:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
kaczka 


Dołączył: 15 Gru 2007
Posty: 977
Skąd: UK
Wysłany: 2009-07-22, 18:15   

To już lepiej je zamrozić i pozbawić skorupek (bo żółw raczej sobie z nimi nie poradzi), a potem skarmiać gady. :wink:
 
 
 
Asia26 


Posiadane gatunki: Trachemys scripta troostii - Żółw żółtolicy
Posiadane gatunki 2: Testudo horsfieldii - Żółw stepowy
Dołączyła: 16 Lut 2009
Posty: 330
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-07-22, 19:06   

Nati, te małże które ja mam mają od 6 do 9 cm, i obawiam się że żółw sobie z nimi nie poradzi, mają swoją wagę :/

Jacolek, dla mnie to niewiarygodne - pierwszy raz uznałam za przypadek, ale drugi? :/

Kaczka - tak chciałam zrobić, ale niestety do zamrażalnika nie wepchnę już nawet jednej krewetki, a dla siebie jedzenia w nim wcale nie mam :lol: jedną która sama zdechła pocięłam na kawałki, zamroziłam, a ze skorupy jest piękna i pojemna popielniczka :wink:
_________________
Jestem asem a nie królem :)

Buty sprzedaję ;)
www.unibuty.pl
 
 
jacolek 
Zespół zolwie.net




Posiadane gatunki: Trachemys scripta scripta - Żółw żółtobrzuchy
Posiadane gatunki 2: Trachemys scripta elegans - Żółw czerwonolicy
Posiadane gatunki inne: Pseudemys concinna concinna
Pomógł: 42 razy
Wiek: 29
Dołączył: 02 Cze 2009
Posty: 1857
Skąd: Poznań / Dania
Wysłany: 2009-07-22, 21:32   

Wiem że może być to nieprawdopodobne, ale na_pewno małż nie chciał nić zrobić żółwiowi a tym bardziej na niego zapolować. podejrzewam że jak mięczak filtrował wodę żółwik zaciekawiony podpłynął a małż gdy żółwik go dotknął się szybko zamknął no i złapał gada. Nie widze innego wyjaśnienia:-)
Ostatnio zmieniony przez kaczka 2009-07-22, 22:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Wiesław 

Posiadane gatunki: Trachemys scripta scripta - Żółw żółtobrzuchy
Wiek: 23
Dołączył: 05 Maj 2009
Posty: 7
Skąd: z daleka
Wysłany: 2010-01-04, 22:33   

Elliannia, miałem coś podobnego, a tyle strachu, że szok. Mój żółw ocierając się o kamienie rozwalił wysepkę z łupków, którą im zbudowałem (zawsze była stabilna i mogły się ocierać, ale podrosły już tak, że ocierając się potrafią wysepce zaszkodzić, więc aktualnie montuję im nową-drewnianą) i na nieszczęście kamienie przygniotły go za pancerz i biedak się podtopił. Wróciłem do domu, patrzę, wyspa rozwalona, jeden żółw pływa, rozejrzałem się, drugi leży przygnieciony. Wyjąłem go i wszystko luźne, myślę-już po nim i tak smutku, rozpaczy i złości na siebie przewracałem go w dłoni z jednej strony na drugą, aż patrzę, podkurczył tylną łapkę. Myślałem, że mi się wydaje, ale zaczął się ruszać :) No i wtedy już szybko odzyskał siły i pływał sobie już normalnie :) Dobrze, że nie wróciłem później do domu, bo bym pewnie stracił Helmuta, musiał być kupę czasu pod wodą bez możliwości zaczerpnięcia powietrza...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Wersja forum PDA/GSM

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group